„Lepsze jutro” na wyjazdach
Dodane przez bartez dnia 09/02/2011
Jednodniowy wyjazd do jakiegoś atrakcyjnego turystycznie miejsca, to dla większości z nas rzeczywiście atrakcja. Ale tylko ktoś kto wyjechał razem z grupą osób, które na co dzień niewiele czasu spędzają poza własnym domem, może docenić jaka to wielka przyjemność. Odczuje tę przyjemność zwielokrotnioną i jego wyjazd nabierze dla niego zupełnie nowego znaczenia. Dlaczego? Bo obserwowanie radości innych zwiększa naszą radość z oglądania pięknych miejsc i rzeczy.
Renesansowe kamienice zamożnych kupców w Kazimierzu nad Wisłą, z płaskorzeźbami św. Mikołaja i Krzysztofa na zawsze zapadły mi w pamięć dlatego, że jeden z uczestników rozpoznał kogo przedstawiają płaskorzeźby i kiedy przewodniczka potwierdziła, że ma rację był z tego powodu uszczęśliwiony.
Pan Marek twierdził, że ten kto napije się wody ze studni w Kazimierzu, ten w najbliższym roku się ożeni. Tak było z nim przed dwudziestu sześciu laty i każdego przekonywał, że to pewny sposób na ożenek.
Kilkadziesiąt zmęczonych osób siedzi na „Wietrznym wzgórzu” w cieniu starych drzew, w upalny dzień i słucha z zainteresowaniem historii baszty i ruin zamku, który kazał zbudować Kazimierz Wielki. To obrazki, które zapadają w pamięć. Takich obrazków jest więcej. Nigdy nie zapomnę miny Marcina, któremu mama na koniec wycieczki podarowała „niezbędnik” kupiony na rynku w Kazimierzu. Niezbędnik, to bardzo ładny zestaw kolorowych karteczek na zapiski, i długopis umieszczone w drewnianym pamiątkowym etui. Okazało się, że Marcin codziennie chodzi na zakupy ze starannie zapisanymi produktami. Od dnia wycieczki będzie chodził ze swoimi specjalnymi kolorowymi kartkami. Tak trafionego prezentu i radości z niego nie widziałam nigdy.
Kto żałuje pieniędzy na kupowanie pamiątek z odwiedzanych miejsc, powinien zobaczyć jaką radość może sprawić dziecku proca kupiona w pięknym miejscu. Jak kolczyki, korale i bransoletki nabierają urody dlatego, że zostały kupione właśnie na wycieczce, podczas beztroskiego zwiedzania.
Smaczny obiad zamienia się w ucztę, kiedy je się go w dużym, rozgadanym towarzystwie. Najlepszym deserem było obserwowanie Natalki, która towarzyszyła w wycieczce mamie i uprzejmie pytała każdego czy może zabrać jego pusty talerz i odnieść do kuchni. Wyręczała w pracy kelnerki i widać było, że sprawia jej to ogromną przyjemność, że czuje się potrzebna i użyteczna. Mama Natalki była dumna i zadowolona, że córka tak miło zachowuje się wobec obcych ludzi.
Każdy wyjazd uczestników projektu „Lepsze jutro”, to odkrywanie najprostszych przyjemności i odkrywanie ciekawych, dobrych, interesujących oblicz ludzi nas otaczających.